Platforms and Interoperability in Oracle v. Google – krótki komentarz

Avatar

Pierwszy wpis to duża odpowiedzialność – to z niego będę się śmiał za kilka lat. Mógłbym tu przedstawić zarys moich naiwnych koncepcji. Mógłbym też zacząć z „wysokiego C” i przepracować 400-stronicowy raport Komisji Europejskiej. Skoro jednak założeniem bloga jest bieżące dzielenie się treściami, odeślę Państwa do lektury wspaniałego artykułu Josepha Gratza i Marka A. Lemleya, pt. „Platforms and Interoperability in Oracle v. Google”. Sam artykuł dostępny jest tutaj. Jak łatwo się domyślić, nawiązuje on do sporu Oracle z Google związanego z systemem operacyjnym Android.

Spór Oracle v. Google

Założeniem systemu operacyjnego Android jest interoperacyjność z aplikacjami pisanymi dla platformy Java. Programiści, którzy potrafili pracować w środowisku Java mogli dzięki temu z łatwością tworzyć aplikacje na nowy system Google opracowany dla urządzeń mobilnych.

Aby uzyskać tę interoperacyjność, Google musiał skopiować elementy systemu Java, a konkretnie Jego API. Interfejs Programowania Aplikacji (application programming interface – API) to swoiste gniazdka w architekturze programu komputerowego, umożliwiające jego współpracę z innym oprogramowaniem. Programista, znając API danego systemu operacyjnego, będzie tak projektował swoją aplikację, aby dane, które jego program wyśle do systemu, były dla tego systemu zrozumiałe. Korzystając z bardziej przyziemnej analogii – API  jest jak wlew paliwa samochodu osobowego. Jeśli nie będziemy wiedzieli jak on wygląda, jak się do niego dostać i jak połączyć go z dystrybutorem paliwa, tankowanie będzie polegało na oblewaniu auta benzyną, licząc, że napełni to bak.

Stworzona przez Sun platforma Java nie była udostępniona na zasadach open source – spółka zachowywała do niej pełnię praw autorskich. Wykorzystał to Oracle, który po przejęciu praw do tej platformy, skierował przeciwko właścicielom systemu Android roszczenia odszkodowawcze sięgające niemalże 9 miliardów dolarów. To równowartość ok. 30 miliardów złotych.

Interoperacyjność jako wyjątek w prawie autorskim?

J. Gratz i M. A. Lemley przywołują świetne historyczne przykłady dotyczące sporów o interoperacyjność oprogramowania.

Sega Enterprises Ltd. v. Accolade, Inc. to potyczka o nieautoryzowane kartridże do konsoli Sega Genesis. Inżynierowie Accolade, aby stworzyć kartridże działające na konsoli Sega, skopiowali jej cały system operacyjny oraz dokonali jego inżynierii wstecznej (reverse engineering). Zrobili to tylko po to, aby zrozumieć działanie API japońskiej konsoli. Sąd amerykański nie dopatrzył się w takim działaniu naruszenia praw autorskich.

Sony Computer Entertainment Inc. v. Connectix Corp. to spór, w którym Sony sprzeciwiło się stworzeniu emulatora konsoli PlayStation. Zdaniem sądu, skopiowanie części kodu systemu operacyjnego konsoli dla stworzenia nowego środowiska działającego na innego rodzaju urządzeniach (komputerach PC) stanowiło działanie w ramach dozwolonego użytku (fair use) i było dopuszczalne. Dzisiaj emulatory są powszechne. Użytkownicy dystrybucji Linuksa korzystają z emulatora Windows WINE, a programiści pracujący w systemie operacyjnym Microsoft mogą testować swoje programy na emulatorach Linuksa.

Autorzy obrazowo opisali też rynek komputerów PC na początku lat ’80 ubiegłego wieku. Dzisiejszy pecet to dzieło inżynierów IBM, którzy stworzyli system IBM PC BIOS. BIOS komputera PC to program, który dostarcza API pozwalające  programom (w tym systemom operacyjnym, takim jak MS-DOS czy Windows) komunikować się z procesorem. Aby program działał na komputerach PC, musiał komunikować się z procesorem poprzez API BIOS-u. W 1984 r. Phenix Technologies stworzyło własny BIOS zgodny z interfejsem IBM-u. Systemy operacyjne i programy stworzone pierwotnie dla pecetów IBM działały też na komputerach z BIOS-em Phenix. IBM nie podjął żadnych działań prawnych, co spowodowało wykwit komputerów (i BIOS-ów) niezależnych producentów takich jak Dell czy Compaq. Komputery PC szybko stały się standardem na całym świecie.

Oprogramowanie jako standard

Autorzy przestrzegają przed niebezpieczeństwem związanym ze zbyt szeroką ochroną prawną oprogramowania, gdy staje się ono standardem rynkowym. Ostateczny wyrok w sprawie Oracle v. Google może być kamieniem milowym w rozwoju prawa autorskiego. Przebieg procesu można śledzić na przykład tu. Jak do tej pory, bilans jest raczej niekorzystny dla Google – sąd pierwszej instancji w 2016 roku potwierdził naruszenie praw autorskich przysługujących Oracle. Sprawa jest jednak w toku. 30 marca, federalny sąd okręgowy skierował sprawę do ponownego rozstrzygnięcia.